file000358652328

Dlaczego założyłam bloga, skoro nie umiem pisać?

Bo chcę się nauczyć. Po prostu.

Ale zanim wytłumaczę, o co chodzi, powiem Wam, że nie piłam dziś kawy. Strasznie kiepsko piszę bez kawy, ale robię to dlatego, by kiedyś pisać lepiej. A najpierw czytać. Lepsze książki.

Czytaliście osławioną już Jesteś cudem R. Brett? Ja też. To była jedna z gorszych decyzji w moim życiu. Nie trawię taniego moralizatorstwa opakowanego w cukierkową wstążkę, ale ten tytuł przewijał się w niemal każdym zestawieniu wydawniczych hitów, na które natknęłam się w sieci. Nie mogłam nie wiedzieć, o czym trąbią tu i ówdzie. Myślałam, że kiedy już przebrnę przez tę katorgę, przestanę widzieć nazwisko autorki w swojej lodówce.

Ale dostałam ją pod choinkę. Shit happens. 

Elfy zawiodły, a Mikołaj pomylił listy – to tylko znaczy, że każdemu nadmiar obowiązków szkodzi i zaburza efektywność. 😉 Niemniej – paragon zachowany, doszło do procesu wymiany z dopłatą. Zamieniłam papierowy kubek od Starbucksa na klasykę literatury pod pachą. I wiecie co? Chciałabym, by ktoś kiedyś odkładał grosze do skarbonki, by móc wyjść z księgarni z moim nazwiskiem zdjętym z półki.

Jak to zrobić? Pisać, pisać, pisać!


Założyłam bloga, więc teraz jestem sławna.

Nie, to tak nie działa.

Nie ma żadnego magicznego przepisu na rozpoznawalność i gorące statystyki wyświetleń. Mam swoje faworytki w sieci i szczerze kibicuję im w karierze wydawniczej. Wychodzę jednak z założenia, że każdy, nawet fatalny produkt da radę sprzedać, jeśli tylko będzie dobrze opakowany i popchnięty przez niewidzialną rękę marketingu. Skręca mnie ze złości, kiedy czytam książkę napisaną gorzej niż moje najgorsze opowiadanie z gimnazjum. Przykład – 50 twarzy Greya. Serio, zupełnie jakbym czytała swoje wypociny, kiedy miałam jeszcze mleko pod nosem (może nie pisałam wtedy o seksie, ale podobnym topornym językiem). Lubię wybierać dobre dzieła. Selekcjonować.

Dlatego doceniam Twój trud, jeśli czytasz mnie, kiedy jestem przeciętna. Wiedz, że nie zapomnę o Tobie, kiedy będę najlepsza. 😉

Dosyć żartów, czas na konkrety. Co roku piszę swoje najlepsze opowiadanie. A potem rozsyłam je na wszystkie konkursy literackie, których ogłoszenia znajdę w sieci. i czekam na wiadomość o wygranej. Wiem, że jeszcze nie wygram. Nie piszę dla nagrody ani zysku – piszę, bo chcę pisać coraz lepiej. Widzę progres. Może wygram za kilkanaście lat, ale i tak będę młodsza niż J. K. Rowling, kiedy opublikowała Harry’ego Pottera.

Nie czekam na sukces. Tworzę sukces.

Talent to ledwie 30% – pozostałe 70 daje ciężka praca. Zawsze. Tak podobno napisała Katarzyna Bonda w swoim poradniku dla literackich amatorów Maszyna do pisania, bowiem Pisarz tylko wtedy jest pisarzem, kiedy pisze. I pewnie przeczytałabym ją, gdyby nie to, że nie cierpię takich książek. 😉

*

PS. Możesz śmiać się z moich wielkich marzeń. Ja śmieję się z tych, którzy nie spełniają swoich, choć są dużo mniejsze.

Categories: Lifestyle

  • http://headdivided.pl/ Head Divided

    „Talent to ledwie 30% – pozostałe 70 daje ciężka praca.” – to ja słyszałam, że talent to tak naprawdę tylko 10%. Powtarzam to sobie w chwili słabości, że może i talentu nie mam,ale też mogę się rozwijać, a nuż się uda?
    Podoba mi się, że chcesz się nauczyć pisać, no i nie od razu Kraków zbudowano, prawda? Ja też jeszcze nie umiem, ale wierzę, że będzie coraz lepiej :)
    edit: Zapomniałabym powiedzieć, że trzymam kciuki za marzenie!

    • http://patibloguje.me patibloguje

      Można zmarnować talent albo oszlifować każdy kamień i stworzyć coś pięknego. Warto pracować na sobą. :) Dziękuję za kciuki, a Tobie życzę sukcesów, również w blogowaniu. :)

  • http://rudejblog.blogspot.com Paula | rudej blog

    Kurczę, czyli jest szansa, że jeśli będę pisać, pisać i pisać to stanę się lepsza.
    Muszę. to. zapamiętac. :)

    • http://patibloguje.me patibloguje

      To nie szansa, a wręcz pewność – i głęboko wierzę, że dotyczy każdej dziedziny życia. W końcu trening czyni mistrza. :)