file2801302980272

O człowieku, któremu zawdzięczam siebie

Lubiłam grać z Nim w Memory. Kojarzysz? Odwracasz plansze z obrazkami tak, by były zakryte, a potem losujesz dwie z nich, szukając pary. Byłam najlepsza. Zawsze wygrywałam. Mam świetną pamięć i dlatego studiuję prawo, bo łatwo wchodzą mi do głowy te wszystkie paragrafy.

Nie studiowałabym prawa, gdyby nie On. Może nawet nie studiowałabym niczego. Byłabym nikim.

Graliśmy też w państwa-miasta, statki i wiele różnych bzdurnych zgadywanek wymyślonych na poczekaniu. Bawiliśmy się atlasem. To z nim, mimochodem, nauczyłam się stolic wszystkich krajów świata, tak jak dziecko uczy się alfabetu. Dziesięć lat później dostałam za to szóstkę z geografii u największej kosy w szkole.

Nauczył mnie wszystkiego, co wiem. Jest dla mnie wszystkim. 

Zawiodłam go dwa razy. To były najgorsze dwa razy w moim życiu. Nigdy nie czułam się tak podle i obiecałam sobie, że więcej tego nie zrobię. Ale obietnice dane sobie najtrudniej dotrzymać.

Byłam na niego zła. Cały świat mnie nie rozumie, jestem taka nieszczęśliwa, och! Wypchajcie się i dajcie mi spokój. Czasem mnie nie słuchał, ze wzrokiem wbitym w ekran telewizora, bo akurat Stoch siadał na belce i poprawiał gogle. Wściekałam się. Ale to ja nigdy nie słuchałam jego.

Zrobiłby dla mnie wszystko. Nigdy mu za to nie podziękowałam. Nigdy nie powiedziałam, ile dla mnie znaczy. Myślałam, że to oczywiste. Trochę się wstydziłam. Nie lubię mówić o uczuciach – mam to po nim.

I potem ta myśl. Cholerna myśl brzęcząca w głowie, jak stado os w ulu oblepionym strachem. Że mogę nie zdążyć. 

I seria pytań. Po co to wszystko? Jaki to wszystko ma sens?

I brak odpowiedzi.

Tego wieczoru wypłakałam w łzach chyba całą sól z organizmu. W nocy obudziło mnie kwilenie syna z pokoju obok – siedział w łóżeczku, o 2 w nocy, tarmosząc w malutkich rączkach bawełniany kocyk. Zobaczył mnie i… uśmiechnął się. W chwilach ciężkich i dusznych od smutku on jeden nie przestawał się uśmiechać. Bo o to tak naprawdę chodzi.

Nagle cały ten pierdyliard rzeczy, które zawsze chciałam mieć, na które ciułałam grosze i odkładałam w skarpetę – mogłoby to dla mnie zniknąć i nigdy nie istnieć. Eleganckie szpilki od Louboutina, nowy iMac śmigający jak Pendolino, wszystko-robiący-malakser-perfekcyjnej-pani-domu też. Nie potrzebowałam tego wcale. Nawet nie wiedziałam, dlaczego w ogóle myślałam, że potrzebuję.

Uśmiechnęłam się do syna. Kiedyś nauczę go liczyć, pisać i grać w państwa-miasta. Nauczę go wszystkich stolic świata i zabawy w „kto zobaczy więcej psów”. Nauczę go wszystkiego, co wiem. Powiem mu, że najcenniejszy jest czas, który możemy poświęcić ludziom, ale my wolimy trwonić go na rzeczy. Nie zrozumie tego jeszcze. Bo to, na czym najbardziej nam zależy, doceniamy dopiero, gdy to stracimy.

Categories: Piórem pisane

dream-big

DREAM BIG

Mój pierwszy raz trwał czternaście godzin. Zaczęliśmy o 3 w nocy, zmęczeni; w przerwie łyk gorącej czekolady z automatu. Było zimno. Nie zdjęłam nawet kurtki. Obok spał bezdomny, zbierał drobne do papierowego kubka. Wrzuciłam resztę miedzianych monet i nie wróciłam tam już nigdy więcej.

Categories: Piórem pisane

DSC06437
IMG_6806

Jak skutecznie przygotować się do sesji?

Witajcie!

Jeszcze wczoraj spacerowałam oszronioną starówką z kubkiem grzanego wina, ciesząc się świątecznymi chwilami z bliskimi, a dziś już wkładam na siebie wytarty dres i szoruję podłogi.  Wyznaczyłam sobie cele na 2015, ale wciąż gonię czas, by móc je zrealizować. Prawdopodobnie zapomnieliście już dawno o wszystkich swoich noworocznych postanowieniach (o tym, jak ich nie dotrzymać, pisałam tutaj). Wróciła codzienność, a wraz z nią rutyna i choćbyśmy nie wiem jak bardzo celebrowali powitanie nowego roku, trąbili o czystej, pustej kartce – na której od nowa możemy zapisać swoją przyszłość, żegnając za sobą stare życie – przed nami wciąż ogrom starych obowiązków, z którymi musimy się zmierzyć.

Styczeń upływa mi pod znakiem pracy i choć minął dopiero tydzień, już mam wrażenie, że nie zdążę nadrobić wszystkich zaległości. Na półce kurzą się gwiazdkowe prezenty – książki, od których najpierw nie mogłam się oderwać, a gdy zjadłam już całego makowca, zabrakło mi na nie czasu. Na biurku piętrzy się sterta dokumentów do przejrzenia i uporządkowania, w kącie straszy karton z rzeczami „później się tym zajmę”. Nie chcę też zaniedbać bloga. Przede mną sesja: maraton egzaminów i zaliczeń, stos podręczników, z których muszę zrobić notatki i projekty do dokończenia z goniącymi deadline’ami.

Nauka nigdy nie sprawiała mi trudności, pod warunkiem, że uczyłam się tego, co mnie interesuje lub z czegoś kompletnie bzdurnego i bezsensownego potrafiłam uczynić zagadnienie niezwykle fascynujące. :-) Każdy ma swój sposób na naukę – dzielimy się na wzrokowców, słuchowców i kinestetyków, a więc nie ma uniwersalnego procesu wklepywania informacji do głowy tak, by już z niej nie wyleciały (przynajmniej do testu). Jeśli jednak ogrom pracy przed nadchodzącą sesją Cię przeraża, a przed każdym egzaminem zarywasz noc i nadal masz wrażenie, że nic nie umiesz, wypróbuj kilka moich wskazówek, które pomagają mi na co dzień uporać się z opasłymi tomiskami.

Categories: Lifestyle

Jak nie dotrzymać noworocznych postanowień?

Tak. Znam to doskonale. Schudnę, zacznę ćwiczyć, rzucę palenie, ograniczę alkohol. Banalne, jednowyrazowe, podstawowe. Noworoczne postanowienia, które powtarzasz co roku i co roku obiecujesz sobie, że tym razem dla odmiany je dotrzymasz. Jesteś do nich na tyle przywiązana, że znów królują na Twojej liście. Co zrobić, by w końcu pozbyć się tych zalegających na serduchu wyrzutów sumienia, że zmieniłaś je tylko w tymczasową listę to-do w pierwszym tygodniu stycznia? Nie wiem. Nigdy nie dotrzymałam swoich postanowień. Ale dzięki temu mogę wskazać błędy, jakie najczęściej popełniasz, gdy planujesz coś w sobie zmienić na początku roku.

Categories: Lifestyle